roundtheworld blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2006

Dzieci, ktore zobczylismy na plazy na koncu tej panamskiej dzungli to bylo jakies plemie ktore ani be ani me i nawet nam nie pomogli wyjsc z wody (a ciezko sie szlo po koralach..) wzieli tylko nasz ponton i uciekli.. Pozniej po 2 godz wyczerpujacego marszu znalezlismy osade w ktorej pijani jak bela rybacy zgodzili sie za 100 dolarow nam pomoc.. wrocilismy wiec po reszte naszej ekipy i poplynelismy do miejsca skad wzielismy autobus, z powrotem do Colon.. W polskiej ambasadzie powiedzieli ze moga nam dac kanapki, wiec po 2 nocach w yacht clubie, u znajomych wloskich zeglazy, zdaniu raportu na policji zrobilismy male zakupy-klapki, kosmetyki, koszulki z kanalem panamskim i pierwszym samolotem przylecielimy do kolumbii.

Zwiedzilismy przepiekne miasto Kartagine z 1533, ktora otoczona jest murami obronnymi.. Fortyfikacje, zamki i baszty przez wieki spelnialy obronna role dla Hiszpanow przed atakami piratow, Kartagina byla najwiekszym karaibskim portem..
Nocnym autobusem przyjechalismy wlasnie do Bogoty.. Stolica polozona jest na wys 2600m, a wiec wyzej niz Rysy, jest zimno i deszczowo.. Zaraz idziemy zwiedzac te czesc ameryki poludniowej bo duzo czasu tu nie mamy…

Chcielismy przygod to je mielismy..
Po 17 godzinach zeglownia po burzliwych wodach Karaibow, o 4.30 rano nasza lodz Shaula z 9 osobami na pokladzie uderzyla w rafe koralowa, ktora nie wiedziec czemu wyrosla na srodku morza… Nastepne 1,5 godziny minelo nam jak 2 minuty w ktorych mielismy wylewac wode zmieszana z benzyna z pokladu, starac sie nie wpasc w panike, a przede wszytkim uratowac zycie.. Ok 6 rano wielki zagiel uderzyl o wode, a wszystko co mielismy zatonelo w sekunde.. Nastepnie 2 godz ostatkiem sil plynelismy w kamizelkach ratukowych w strone oddalonego o ok 3km ladu.. Na szczescie woda nie byla zimna a rekiny jeszcze spaly, uderzajac w skaly dotarlismy do plazy, ktora znajdowala sie na koncu panamskiej dzungli.. Troche ciezko o tym teraz pisac.. Niedlugo juz wracamy do kochanej Polski, wiec opowiemy wam wszystko po kolei..

No dobra.. wystarczy tego podrozowania autobusami, konmi czy stopami.. Pora na prawdziwa przygode.. Postanowilismy troche zaskoczyc was wszystkich, nas samych zreszta tez..:) Przez 4 dni szukalismy az wreszcie znalezlismy.. I lodke, i starego wloskiego kapitana z siwa broda, i zgrana zaloge.. Za pare godzin odplywamy ze stolicy panamy do krainy Shakiry, kawy, i handlarzy kokainy…
Rejs ma trwac 5 dni, nastepne pozdrowienia wiec pod koniec tygodnia z Kolumbii! :))

Po doskonalym surfingu w Nikaragui udalismy sie do Kostaryki,- miejsca slynacego z najpiekniejszych kobiet na swiecie, bogatej fauny i rajskich plaz. Szczerze mowiac spotkalismy sie tylko z tym pierwszym…. Po wizycie w stolicy, San Jose pojechalismy na poludnie do Purto Viejo. Ta mala miescina nad Morzem Karaibskim przypominala nam do zludzenia Jamajke – sami rastamani, sklepy z pamiatkami i muzyka Boba Marleya, ogolny chillout. Po 2 dniach postanowilismy wyruszyc dalej, i przedwojennym mostem po wartkiej rzece przedostalismy sie do kolejnego kraju Amreyki Centralnej – Panamy. I tak obecnie znajdujemy sie na wyspach „Bocas del Toro”, gdzie aby sie dostac przeplynelismy lodka przez dzungle, ogladajac po drodze prymitywne, odciete od swiata chaty rybakow…Zostajemy tu kilka dni. Nastepnym punktem jest kanal panamski…

Jestesmy w Nikaragui, zwiedzilismy kolonialne miasto Leon i najstarsza hiszpanska osade-Granade z XVIw, zdjecia wkrotce ukaza wam ich piekno.. Odpoczelismy nad najwiekszym jeziorem w Ameryce Centralnej-Lago de Nikaragua i wrocilismy nad ocean.. Szykujemy sie do finalu, za wlochami i francuzami wprawdzie delikatnie mowiac nie przepadamy, no ale trzeba mecz ogladnac, mam nadzieje ze bedzie elektrycznosc, a z tym codziennie nikaraguanczycy maja problemy..

„To dziwne uczucie za pierwszym razem. Maska, dosc ciezki sprzet. Wchodzisz do wody i zanurzasz glowe pod powierzchnia. Robisz wdech. Powietrze wlatuje ci do gardla z wyraznym syczeniem i po raz pierwszy oddychasz pod woda. Po chwili zapominasz o masce, butla z tlenem staje sie lekka a ty czujesz sie jak nigdy wczesniej. Z tym pierwszym podwodnym wdechem otwieraja sie drzwi do innego swiata.
Wejdz przez nie, a twoje zycie nigdy juz nie bedzie takie samo..”

Tak wlasnie zachecono nas do zrobienia kursu PADI, miedzynarodowej organizacji nurkow.. Wyspa Utila, jedna z karaibskich wysepek hondurasu to przede wszystkim scuba diving.. Co krok inna kompania zacheca do zrobienia certyfikatu nurka, podwodnego ratownika lub po prostu poplywania w karaibskim swiecie.. Kurs to 4 dni, duzo teorii, filmy instruktarzowe, pozniej zajecia na plytkiej wodzie, az wreszcie wyplyniecie lodzia na srodek morza, nad piekna rafe koralowa, i tam 2 zejscia na 12 metrow z calym ekwipunkiem, butla, w wet suicie co by zimno nie bylo, cwiczenia, i plywanie wsrod podwodnej przyrody.. Na koniec egzamin i dwa 45-min zejscia na 18 metrow.. Na deser 2 fan divy, gdzie odczucie porownywalne chyba tylko do latania nie przerwane jest zadnymi cwiczeniami..
Co pod woda? Las roslin, korale, skaly, jaskinie, rybki zolte, zielone, w paski, kropki, czerowne, pomaranczowe, zolwie, nawet delfiny widzielismy i wrak statku tez!!

Po 10 dniach wyspiarskich wariactw wrocilismy na staly lad, pozdrawiamy z Tegucigalpy, nie ma juz kogo w mistrzostwach ogladac, ruszamy wiec dalej na poludnie..


  • RSS