roundtheworld blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2007

Zupełnie niespodziewanie, korzystając z wielkiego uśmiechu losu (dzieki Aniu!! :) ) wybrałem sie na Kubę, wyspę moich marzeń, wyspe mojego ulubionego przywodcy, wyspe, ktorej nie udalo nam sie odwiedzic w ostatniej podróży.. W czwartek dowiedzialem sie ze mogę jechać, wiadomości o zdrowiu Fidela przekonały mnie do podjecia natychmiastowej decyzji, w sobote byłem już w drodze :)
All inclusive w hotelu w turystycznym centrum wyspy-Varadero to rzeczywiście wymarzone wakacje, ale nie po to tu przyjechałem! Po jednym dniu wybrałem sie do Havany.

San Crostobal de la Habana to miasto ponad 2 milionowe, z 500- letnią historią, które w 1607 zostało stolicą hiszpańskiej kolonii-Kuby. Mimo wielu napadów angielskich, francuskich i holenderskich piratów miasto dynamicznie się rozwijało i szybko stało się głównym hiszpańskim portem w Nowym Świecie, które w XX w nie tylko było największym miastem karaibskim, ale i najwiekszym centrum rozrywki Amerykanów, którzy w czasach prohibicji nie mogli „bawić się” u siebie. Na początku ubiegłego wieku powstały więc tu wielkie kasyna, hotele, Jankesi przyjeżdzali tu wydać pieniądze i „rozerwać się”, Al Capone zwoływał przyjęcia dla mafii, a Hemingway pisał swoje powieści. W 1959 Havana zostala przejeta prze rewolucyjne oddziały Castro, Amerykanie zostali przepędzeni, a hotele pozamykane. Od prawie 50 lat więc nie były remontowane, niszczeją, a biedni mieszkańcy nie są w stanie nic na to poradzić.

Kubańczycy sa jednak przemili, ale przede wszystkim nastawieni do zycia tak jak lubimy.. uśmiechają się ZAWSZE, piją rum, cygara są w ustach nawet 80-o letnich staruszek, śpiewają, tańczą salse, rumbe, marenge i oczywiscie modny ostatnio reggeaton.. Na każdym rogu stoi policjant pilnujący porządku, a na ścianach widnieją podobizny Che- Ernesta Guevary, którego nie tylko Kuba ale i cała Ameryka Łacińska wychwala, kocha i podziwia. Nie ciężko już dostać dobra luksusowe takie jak kosmetyki czy „zachodnie” ubrania, ale wszystkie te rzeczy sa nieslychanie drogie.. Kubańczycy zarabiają 15-20 euro miesiecznie (czyli 15-20 pesos convertibles-tzw waluty dla turystow) przy czym browar kosztuje w knajpie 2 euro, wejscie na impreze 10, ciuchy w cenach polskich, benzyna 50 centow, a woda 1,50.. Tanie (za peso lokalne ktore jest 25 razy mniej cenione niz convertible) sa takie rzeczy jak cygara dla lokalnych, chleb, mąka, olej, ocet.. i tyle! reszte w cenach bardzo wysokich, dlatego zawsze wszyscy lokalni pytają mnie czy mam jakieś spodnie, buty, które moge im ofiarować.. Pozbyłem sie jedynie paru koszulek :)

W Havanie byłem 3 dni-zwiedzałem, mieszkałem u kubańskiej rodziny, za 30 euro nocleg.. Lokalny ryż z fasolą jadłem, do tego smażone banany, to już za lokalne pieniądze, ktore wymienilem na lotnisku, mimo ze Kubańczykom nie wolno sprzedać nic za lokalne peso turystom.. ale że po hiszpansku władam biegle :) to wszystko mi wychodziło.. Jeździłem lokalnymi autobusami i piłem soczki za 1 peso cubano (13 groszy)

Chodziłem sobie z plecaczkiem, robiłem zdjecia, rozmawialem z zaczepiajacymi mnie gitarzystami i latynoskami, które jak twierdziły „za poco dinero zrobia todo” ;) konczylo sie oczywiscie na rozmowie, ewentualnie zapłacie 1 euraka za zrobienie zdjecia.. Havana piekna, niesamowicie zniszczona, jakby po jakiejs wojnie, no i te samochody! Jak w muzeum!

Varadero, nie jest takie źle jak wszyscy mowią-rzeczywiscie bardzo duzo turystow zarobasów z niemiec i kanady głównie, ale jak sie dobrze zakręcic to nie ma się z nimi wiele do czynienia! Poznałem lokalnych artystów-tancerki i śpiewaków, młodych i starych, białych i czarnych.. W ciągu dnia opalałem się na iście rajskich plażach, popijłem Mojito i Cuba Libre i pływałem w morzu koloru lazurowego…:) Później, do białego rana tańczyłem na ulicach i w barach z salsą live, rozmawiałem o Fidelu i starałem się nie myśleć o sesji…

Zdjęcia po prawej.

skot

Postanowiliśmy nie zakańczać pisania bloga na jednej dookoła świata przygodzie. Jakoże podróżnicy z nas już wprawieni będziemy kontunuować odkrywanie nieznanego i o wszystkim chcielibyśmy was informować!

Studia studiami, praca pracą, ale świat zwiedzać trzeba, cały czas planujemy bliższe i dalsze podróże, zapraszamy do odwiedzania więc naszej strony! Wkrótce wreszcie wersja angielska, nowe fotki i wieści z różnych zakątków tej pięknej planety..:)


  • RSS